Uwaga!

Alternatywny tekst

czwartek, 21 maja 2015

Od Michelle CD opowiadania Viseryon’a

- Mogę Cię oprowadzić - rzuciłam od niechcenia i spojrzałam na wilczastego. Ten wzruszył ramionami.
- Dobra - mruknął i zaczął iść. Dogoniłam go i zaczęłam prowadzić, po jeszcze dzikich terenach watahy. Rozejrzałam się wokół, w razie niebezpieczeństwa. Na szczęście nikogo zagrażającego naszej watasze nie było.

* Po dobrych piętnastu minutach *

Pokazałam mu mniejszość terenów. Cóż, w takim krótkim czasie nie pokaże mu wszystkiego, a jeszcze przedrzeć się przez te gąszcze...
- Zastanowiłeś się już? - zapytałam z lekką niecierpliwością.

Viseryon? Sorry, że krótkie i tak długo odpisywałam :<

sobota, 16 maja 2015

Od Viseryon’a CD opowiadania Michelle

Powoli rozglądałem się wokoło, próbując dostrzec zwierze, które chciało mnie doprowadzić do załamania nerwowego. Niby moje oczy nie widziały nic ciekawego, ale moje wielkie, długie i szpiczaste słyszą więcej, niż widzą oczy. Wystarczyło się skupić i wyciszyć się. Po jakimś czasie zacząłem słyszeć ciche i rytmiczne uderzenia. To było serce, pompujące krew do żył. Jednak jego pracę zagłuszał delikatny i spokojny oddech, który już raz słyszałem. Dźwięk w moich uszach potwierdzało powietrze wypełnione różnymi zapachami, w tym zapachem wadery, którą wcześniej spotkałem. Stała chyba pod wiatr, bo z każdym mocniejszym podmuchem, czuć było jej zapach coraz wyraźniej. Powoli zacząłem podchodzić, do źródła zapachu. Trochę mnie zdziwiło, to że jej oddech nie przyspiesza pod wpływem strachu. Zazwyczaj, jak tropiłem swoje ofiary i znajdowałem się parę metrów od nich, to słyszałem w ich płucach panikę. Ich serce przyspieszało, albo wręcz wariowało, a tutaj …. Nic się nie zmieniło. Stały i jednostajny oddech i rytm. Musze przyznać, że z tego wszystkiego, to mi przyspieszyło serce. Szedłem coraz ostrożniej, aż doszedłem do drzewa, z którym ukrywała się wadera. Nie za bardzo mi odpowiadało mi „wściekłe natarcie”, bo podejrzewam, że jakbym tylko wychylił łeb w jej stronę, to bym dostał „z pięści w pysk”. Zatem bezpieczniej było oprzeć się z przeciwnej strony drzewa i milczeć…. Ale mimo iż nie jestem zbyt rozmowny, to postanowiłem zacząć rozmowę.
-Nawet nie poczekałaś na moją odpowiedź… - Zacząłem, nieruchomo stojąc przed drzewem, za którym stała wadera.
- Odpowiedź na co ? – Zapytała.
- Na twoje wcześniejsze pytanie…. ”czy dołączę ?” – Uśmiechnąłem się sam do siebie. – Przyznam, że uciekłaś, zanim zdążyłem się zastanowić.
- A teraz się już zastanowiłeś ? – Powiedziała chłodno.
- Nie lubię podejmować pochopnych decyzji, wolę rozejrzeć się tutaj trochę…. – Przyznałem.

Michelle ? Brak pomysłu xd

piątek, 15 maja 2015

Od Shadowa - CD opowiadania Lavender

Pomyślałem o tym, co pałętało mi się po głowie od kilku dni tajemnica! Uznałem jednak, że z tym trzeba poczekać. Jako, że była już noc, odprowadziłem Lavender pod jej jaskinię.
        - Do jutra! - zawołałem, całując ją w policzek.
        - Do jutra - odpowiedziała wadera. Wróciłem do swojego "domu", lecz długo nie mogłem zasnąć. Myślałem o Lavender. O tej jedynej. Najpiękniejszej. Najmądrzejszej. Codziennie obdarzającej mnie ślicznym uśmiechem nieźle mnie wzięło xD W końcu zasnąłem....
     * Rano *
Zobaczyłem Lav kierującą się do mojej jaskini.
        - Cześć - przywitałem się.


Lavender? Wiem, do bani...

Od Michelle CD opowiadania Viseryon’a

Usłyszałam znów ten głos. Westchnęłam i oddaliłam się lekko w tył. Usiadłam na ziemi i zaczęłam patrzeć z ciekawością na wilka, który... układał sobie włosy. Wilki nie mają włosów ;___; Przekręciłam lekko głowę w bok. Musiałam wydać z siebie oczywiście jeszcze jakiś komentarz, lecz próbowałam się powstrzymać.
- Laluś - zaśmiałam się cicho i szybko schowałam za drzewo. W tej samej chwili wilk odwrócił się i zaczął badawczo rozglądać się wokół. Raczej nie chciałam, żeby mnie zobaczył. Doszło by wtedy do jakiegoś apogeum złości, czy coś... Usiadłam już spokojnie i znów popatrzyłam ciekawie na wilka. Trochę było to jak śledzenie, ale nawet było ta fajne. Czułam się jak detektyw. Gdy zobaczyłam, że osobnik wilkowaty był już przy końcu, spojrzałam szybko do góry. Na liściach były jeszcze nie wielkie krople wody. Znów z całej siły stuknęłam w drzewo, a krople znów spadły na niego. Położyłam się na ziemi i nabrałam świeżego powietrza. Usłyszałam warknięcie, ale żadnych innych dźwięków. Uśmiechnęłam się złośliwie i zerwałam kawałek trawy, którą od razu zaczęłam gryźć. Po kilku minutach podniosłam się z już zimnawej ziemi i rozejrzałam wokół. Wilczasty znów "ciężko się napracował". Z czystej złośliwości, kolejny raz drzewo zostało wprawione w ruch. Tym razem było to błędnym ruchem, ponieważ na drzewie nie było śladu po deszczu. Osobnik przede mną odwrócił się natychmiast.
- Kur... cze - warknęłam cicho i schowałam się za drzewem.

Viseryon?

Od Viseryon’a CD opowiadania Michelle

Dziwna wadera. Musze przyznać, że trochę mnie zafascynowała, szczególnie tym, że się mnie o coś pyta i nie czeka na odpowiedź… tylko odchodzi. No trudno… raczej nic na to nie poradzę. Musiałem przyspieszyć kroku, bo zaczynała się burza. Z nieba padały na ziemię gromy i błyskawice. Było tak jasno, jak w dzień.



http://piotraugustyniak.com/wp-content/uploads/2011/07/AGST2960.jpg





Ponieważ byłem pod koronami drzew, idąc, nie padało na mnie aż tak bardzo. Jednak, gdy tylko wyszedłem na otwartą przestrzeń to…. Spadła na mnie wielka fala wody. Z mojej stojącej jak irokez grzywy, zrobiły się ulizane włosy jakiegoś maminsynka. Wyglądałem okropnie, z takim czymś na głowie nie mogłem już wytrzymać. Miałem ochotę się ogolić na łyso, ale żal mi by było tego, że jakbym to zrobił, to bym już nigdy nie mógł zrobić sobie grzywy na stojąco. Zatem musiałem jakoś sobie z powrotem poprawić wygląd. Na szczęście deszcz nie padał długo, jak to się często mówiło w moich stronach „Z dużej chmury, mały deszcz”, a ta chmura była ogromna. Więc się nie dziwiłem tym, że padało tylko przez parę minut. Resztę dnia zaplanowałem spędzić, przy układaniu „fryzury”, jedynym problemem było to, że sierść nie chciała mi się z powrotem ustawić na dęba. Parę długich godzin spędziłem nad taflą wody, na ustawianiu ich do góry. Gdy na reszcie osiągnąłem sukces, ktoś niezwykle złośliwy, zbezcześcił moją „ciężką” pracę i rąbną w jedno z drzew, którego gałęzie kończyły się nad moją głową. Pod wpływem uderzenia, krople wody, które utknęły na liściach w czasie burzy, ześlizgnęły się prosto na mnie.
- Co do cholery !?!?! – Krzyknąłem wściekły, otrzepując się z wody.

Ktoś złośliwy?

czwartek, 14 maja 2015

Od Lavender CD opowiadania Shadow'a

-Znam jedną piosenkę.- powiedziałem
-Zacznij.
-You and I,
We're like fireworks and symphonies exploding in the sky.
With you, I'm alive
Like all the missing pieces of my heart, they finally collide...
-Pięknie śpiewasz. - powiedział Shadow
Uśmiechnęłam się.


Sha?

Od Shadowa - CD opowiadania Lavender

    - Naprawdę? - wyjąkałem. Wadera się uśmiechnęła.
    - Naprawdę.
    - Słuchaj, to może poszlibyśmy na... randkę? - spytałem z obawą.
    - No jasne - Lav mnie przytuliła. Zaprowadziłem ją tu:





     - Jak pięknie -powiedziała Lavender.
     - Cieszę się - mruknąłem. Zaczęliśmy spacerować. Po jakimś czasie, wadera spytała:
     - Może coś zaśpiewamy?
     - Nie umiem śpiewać - odpowiedziałem.
     - No weź... - poprosiła.
     - No dobra... - westchnąłem. Zaczęliśmy RAZEM śpiewać:
Nasz piękna piosenka, posłuchaj xD


Lavender?

Szablon wykonany przez Jill