- Laluś - zaśmiałam się cicho i szybko schowałam za drzewo. W tej samej chwili wilk odwrócił się i zaczął badawczo rozglądać się wokół. Raczej nie chciałam, żeby mnie zobaczył. Doszło by wtedy do jakiegoś apogeum złości, czy coś... Usiadłam już spokojnie i znów popatrzyłam ciekawie na wilka. Trochę było to jak śledzenie, ale nawet było ta fajne. Czułam się jak detektyw. Gdy zobaczyłam, że osobnik wilkowaty był już przy końcu, spojrzałam szybko do góry. Na liściach były jeszcze nie wielkie krople wody. Znów z całej siły stuknęłam w drzewo, a krople znów spadły na niego. Położyłam się na ziemi i nabrałam świeżego powietrza. Usłyszałam warknięcie, ale żadnych innych dźwięków. Uśmiechnęłam się złośliwie i zerwałam kawałek trawy, którą od razu zaczęłam gryźć. Po kilku minutach podniosłam się z już zimnawej ziemi i rozejrzałam wokół. Wilczasty znów "ciężko się napracował". Z czystej złośliwości, kolejny raz drzewo zostało wprawione w ruch. Tym razem było to błędnym ruchem, ponieważ na drzewie nie było śladu po deszczu. Osobnik przede mną odwrócił się natychmiast.
- Kur... cze - warknęłam cicho i schowałam się za drzewem.
Viseryon?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz