Strzepnęłam ogonem ziemię z siebie.
- Ha, ha. Bardzo śmieszne - powiedziałam cicho i zaczęłam przyglądać się ciekawie wilkowi. Nie wyglądał na kogoś stąd. Oczywiście nie wystrzelę z pytaniem "Skąd jesteś?", nie chcę się narzucać... Usiadłam na piachu, nadal mu się przyglądając. Wilk w sumie nie był za bardzo zniesmaczony tą sytuacją. Zaczęłam "zamiatać" ogonem ziemię. Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego tak robiłam... Westchnęłam i zaczęłam coś mówić, by nie było takiej ciszy. Od razu przeszłam do konkretów.
- Chcesz dołączyć do watahy? - zapytałam. Wilk lekko odwrócił głowę w inną stronę.
- Skąd wiesz, że nie należę już do jakieś watahy? - powiedział ze stoickim spokojem w głosie.
- Jakbyś należał, to nie szlajałbyś się tu - rzuciłam, spluwając na bok. Popatrzyłam na niego jeszcze raz czujnym okiem i odeszłam spokojnie do swojej jaskini.
Viseryon? Mało ambitne xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz