Uwaga!

Alternatywny tekst

środa, 13 maja 2015

Od Viseryon’a

Spacerowałam przez las już, przez dłuższy czas. Nie wiedziałam, kiedy w końcu skończy się ta okropna zieleń. O wiele bardziej przypadły mi do gustu szare bloki miast. Tam przynajmniej mogłem się schować podczas polowania…. na gołębie…., a tutaj ? Mam za długie nogi, przez które moja głowa wystaje nawet z pod wysokiej trawy. Nie biorąc pod uwagę mój długi ogon, który żyje własnym życiem i wznosi się w górze jak chorągiewka powiewająca na wietrze. Po tej leśnej, długiej tułaczce doszedłem do jakiejś polany. Pasły się na niej sarny z młodymi. Jednak ja nie miałem szansy na nie zapolować. Niby była tam wysoka trawa, ale….

http://momox.org/Otherimages/high%20altitude%20grass%202.jpg


…jak już wcześniej wspomniałem, nie mogę się w niej ukryć i podkraść się do zwierzyny. Moja grzywa wystawała wysoko nad trawę i szybko wypłoszyła sarny. No trudno…. Tylko ja mogę mieć takiego pecha. Jak zawsze muszę mieć pod górę, ale się do tego już jakiś czas temu przyzwyczaiłem. Poszedłem dalej przez polanę, lekko schylając łeb. Nagle usłyszałem cichy szelest w niewielkiej odległości ode mnie. Szybko się wyprostowałem i podniosłem głowę wysoko, aby dostrzec kto się skrada. Jednak zanim się obejrzałem, to już leżałem na ziemi. Szybko na to zareagowałem i szybko owinąłem ogonem pętle wokół szyi napastnika. Zdoiłem z siebie wilka i wstałem otrzepując się z kurzu. Popatrzyłem się od razu w stronę wilka…, a raczej wilczycy. Rozluźniłem swój ogon i pozwoliłem się waderze wyplątać z mojego uścisku.
- Jak chciałaś być nade mną, to wystarczyło poprosić… a nie od razu rzucać mnie na ziemię. – Przyznałem złośliwie uśmiechając się pod nosem.

Hmmm…. Michelle ? xp

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez Jill