Uwaga!

Alternatywny tekst

czwartek, 21 maja 2015

Od Michelle CD opowiadania Viseryon’a

- Mogę Cię oprowadzić - rzuciłam od niechcenia i spojrzałam na wilczastego. Ten wzruszył ramionami.
- Dobra - mruknął i zaczął iść. Dogoniłam go i zaczęłam prowadzić, po jeszcze dzikich terenach watahy. Rozejrzałam się wokół, w razie niebezpieczeństwa. Na szczęście nikogo zagrażającego naszej watasze nie było.

* Po dobrych piętnastu minutach *

Pokazałam mu mniejszość terenów. Cóż, w takim krótkim czasie nie pokaże mu wszystkiego, a jeszcze przedrzeć się przez te gąszcze...
- Zastanowiłeś się już? - zapytałam z lekką niecierpliwością.

Viseryon? Sorry, że krótkie i tak długo odpisywałam :<

sobota, 16 maja 2015

Od Viseryon’a CD opowiadania Michelle

Powoli rozglądałem się wokoło, próbując dostrzec zwierze, które chciało mnie doprowadzić do załamania nerwowego. Niby moje oczy nie widziały nic ciekawego, ale moje wielkie, długie i szpiczaste słyszą więcej, niż widzą oczy. Wystarczyło się skupić i wyciszyć się. Po jakimś czasie zacząłem słyszeć ciche i rytmiczne uderzenia. To było serce, pompujące krew do żył. Jednak jego pracę zagłuszał delikatny i spokojny oddech, który już raz słyszałem. Dźwięk w moich uszach potwierdzało powietrze wypełnione różnymi zapachami, w tym zapachem wadery, którą wcześniej spotkałem. Stała chyba pod wiatr, bo z każdym mocniejszym podmuchem, czuć było jej zapach coraz wyraźniej. Powoli zacząłem podchodzić, do źródła zapachu. Trochę mnie zdziwiło, to że jej oddech nie przyspiesza pod wpływem strachu. Zazwyczaj, jak tropiłem swoje ofiary i znajdowałem się parę metrów od nich, to słyszałem w ich płucach panikę. Ich serce przyspieszało, albo wręcz wariowało, a tutaj …. Nic się nie zmieniło. Stały i jednostajny oddech i rytm. Musze przyznać, że z tego wszystkiego, to mi przyspieszyło serce. Szedłem coraz ostrożniej, aż doszedłem do drzewa, z którym ukrywała się wadera. Nie za bardzo mi odpowiadało mi „wściekłe natarcie”, bo podejrzewam, że jakbym tylko wychylił łeb w jej stronę, to bym dostał „z pięści w pysk”. Zatem bezpieczniej było oprzeć się z przeciwnej strony drzewa i milczeć…. Ale mimo iż nie jestem zbyt rozmowny, to postanowiłem zacząć rozmowę.
-Nawet nie poczekałaś na moją odpowiedź… - Zacząłem, nieruchomo stojąc przed drzewem, za którym stała wadera.
- Odpowiedź na co ? – Zapytała.
- Na twoje wcześniejsze pytanie…. ”czy dołączę ?” – Uśmiechnąłem się sam do siebie. – Przyznam, że uciekłaś, zanim zdążyłem się zastanowić.
- A teraz się już zastanowiłeś ? – Powiedziała chłodno.
- Nie lubię podejmować pochopnych decyzji, wolę rozejrzeć się tutaj trochę…. – Przyznałem.

Michelle ? Brak pomysłu xd

piątek, 15 maja 2015

Od Shadowa - CD opowiadania Lavender

Pomyślałem o tym, co pałętało mi się po głowie od kilku dni tajemnica! Uznałem jednak, że z tym trzeba poczekać. Jako, że była już noc, odprowadziłem Lavender pod jej jaskinię.
        - Do jutra! - zawołałem, całując ją w policzek.
        - Do jutra - odpowiedziała wadera. Wróciłem do swojego "domu", lecz długo nie mogłem zasnąć. Myślałem o Lavender. O tej jedynej. Najpiękniejszej. Najmądrzejszej. Codziennie obdarzającej mnie ślicznym uśmiechem nieźle mnie wzięło xD W końcu zasnąłem....
     * Rano *
Zobaczyłem Lav kierującą się do mojej jaskini.
        - Cześć - przywitałem się.


Lavender? Wiem, do bani...

Od Michelle CD opowiadania Viseryon’a

Usłyszałam znów ten głos. Westchnęłam i oddaliłam się lekko w tył. Usiadłam na ziemi i zaczęłam patrzeć z ciekawością na wilka, który... układał sobie włosy. Wilki nie mają włosów ;___; Przekręciłam lekko głowę w bok. Musiałam wydać z siebie oczywiście jeszcze jakiś komentarz, lecz próbowałam się powstrzymać.
- Laluś - zaśmiałam się cicho i szybko schowałam za drzewo. W tej samej chwili wilk odwrócił się i zaczął badawczo rozglądać się wokół. Raczej nie chciałam, żeby mnie zobaczył. Doszło by wtedy do jakiegoś apogeum złości, czy coś... Usiadłam już spokojnie i znów popatrzyłam ciekawie na wilka. Trochę było to jak śledzenie, ale nawet było ta fajne. Czułam się jak detektyw. Gdy zobaczyłam, że osobnik wilkowaty był już przy końcu, spojrzałam szybko do góry. Na liściach były jeszcze nie wielkie krople wody. Znów z całej siły stuknęłam w drzewo, a krople znów spadły na niego. Położyłam się na ziemi i nabrałam świeżego powietrza. Usłyszałam warknięcie, ale żadnych innych dźwięków. Uśmiechnęłam się złośliwie i zerwałam kawałek trawy, którą od razu zaczęłam gryźć. Po kilku minutach podniosłam się z już zimnawej ziemi i rozejrzałam wokół. Wilczasty znów "ciężko się napracował". Z czystej złośliwości, kolejny raz drzewo zostało wprawione w ruch. Tym razem było to błędnym ruchem, ponieważ na drzewie nie było śladu po deszczu. Osobnik przede mną odwrócił się natychmiast.
- Kur... cze - warknęłam cicho i schowałam się za drzewem.

Viseryon?

Od Viseryon’a CD opowiadania Michelle

Dziwna wadera. Musze przyznać, że trochę mnie zafascynowała, szczególnie tym, że się mnie o coś pyta i nie czeka na odpowiedź… tylko odchodzi. No trudno… raczej nic na to nie poradzę. Musiałem przyspieszyć kroku, bo zaczynała się burza. Z nieba padały na ziemię gromy i błyskawice. Było tak jasno, jak w dzień.



http://piotraugustyniak.com/wp-content/uploads/2011/07/AGST2960.jpg





Ponieważ byłem pod koronami drzew, idąc, nie padało na mnie aż tak bardzo. Jednak, gdy tylko wyszedłem na otwartą przestrzeń to…. Spadła na mnie wielka fala wody. Z mojej stojącej jak irokez grzywy, zrobiły się ulizane włosy jakiegoś maminsynka. Wyglądałem okropnie, z takim czymś na głowie nie mogłem już wytrzymać. Miałem ochotę się ogolić na łyso, ale żal mi by było tego, że jakbym to zrobił, to bym już nigdy nie mógł zrobić sobie grzywy na stojąco. Zatem musiałem jakoś sobie z powrotem poprawić wygląd. Na szczęście deszcz nie padał długo, jak to się często mówiło w moich stronach „Z dużej chmury, mały deszcz”, a ta chmura była ogromna. Więc się nie dziwiłem tym, że padało tylko przez parę minut. Resztę dnia zaplanowałem spędzić, przy układaniu „fryzury”, jedynym problemem było to, że sierść nie chciała mi się z powrotem ustawić na dęba. Parę długich godzin spędziłem nad taflą wody, na ustawianiu ich do góry. Gdy na reszcie osiągnąłem sukces, ktoś niezwykle złośliwy, zbezcześcił moją „ciężką” pracę i rąbną w jedno z drzew, którego gałęzie kończyły się nad moją głową. Pod wpływem uderzenia, krople wody, które utknęły na liściach w czasie burzy, ześlizgnęły się prosto na mnie.
- Co do cholery !?!?! – Krzyknąłem wściekły, otrzepując się z wody.

Ktoś złośliwy?

czwartek, 14 maja 2015

Od Lavender CD opowiadania Shadow'a

-Znam jedną piosenkę.- powiedziałem
-Zacznij.
-You and I,
We're like fireworks and symphonies exploding in the sky.
With you, I'm alive
Like all the missing pieces of my heart, they finally collide...
-Pięknie śpiewasz. - powiedział Shadow
Uśmiechnęłam się.


Sha?

Od Shadowa - CD opowiadania Lavender

    - Naprawdę? - wyjąkałem. Wadera się uśmiechnęła.
    - Naprawdę.
    - Słuchaj, to może poszlibyśmy na... randkę? - spytałem z obawą.
    - No jasne - Lav mnie przytuliła. Zaprowadziłem ją tu:





     - Jak pięknie -powiedziała Lavender.
     - Cieszę się - mruknąłem. Zaczęliśmy spacerować. Po jakimś czasie, wadera spytała:
     - Może coś zaśpiewamy?
     - Nie umiem śpiewać - odpowiedziałem.
     - No weź... - poprosiła.
     - No dobra... - westchnąłem. Zaczęliśmy RAZEM śpiewać:
Nasz piękna piosenka, posłuchaj xD


Lavender?

środa, 13 maja 2015

Od Michelle CD opowiadania Viseryon’a

Strzepnęłam ogonem ziemię z siebie.
- Ha, ha. Bardzo śmieszne - powiedziałam cicho i zaczęłam przyglądać się ciekawie wilkowi. Nie wyglądał na kogoś stąd. Oczywiście nie wystrzelę z pytaniem "Skąd jesteś?", nie chcę się narzucać... Usiadłam na piachu, nadal mu się przyglądając. Wilk w sumie nie był za bardzo zniesmaczony tą sytuacją. Zaczęłam "zamiatać" ogonem ziemię. Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego tak robiłam... Westchnęłam i zaczęłam coś mówić, by nie było takiej ciszy. Od razu przeszłam do konkretów.
- Chcesz dołączyć do watahy? - zapytałam. Wilk lekko odwrócił głowę w inną stronę.
- Skąd wiesz, że nie należę już do jakieś watahy? - powiedział ze stoickim spokojem w głosie.
- Jakbyś należał, to nie szlajałbyś się tu - rzuciłam, spluwając na bok. Popatrzyłam na niego jeszcze raz czujnym okiem i odeszłam spokojnie do swojej jaskini.

Viseryon? Mało ambitne xd

Od Viseryon’a

Spacerowałam przez las już, przez dłuższy czas. Nie wiedziałam, kiedy w końcu skończy się ta okropna zieleń. O wiele bardziej przypadły mi do gustu szare bloki miast. Tam przynajmniej mogłem się schować podczas polowania…. na gołębie…., a tutaj ? Mam za długie nogi, przez które moja głowa wystaje nawet z pod wysokiej trawy. Nie biorąc pod uwagę mój długi ogon, który żyje własnym życiem i wznosi się w górze jak chorągiewka powiewająca na wietrze. Po tej leśnej, długiej tułaczce doszedłem do jakiejś polany. Pasły się na niej sarny z młodymi. Jednak ja nie miałem szansy na nie zapolować. Niby była tam wysoka trawa, ale….

http://momox.org/Otherimages/high%20altitude%20grass%202.jpg


…jak już wcześniej wspomniałem, nie mogę się w niej ukryć i podkraść się do zwierzyny. Moja grzywa wystawała wysoko nad trawę i szybko wypłoszyła sarny. No trudno…. Tylko ja mogę mieć takiego pecha. Jak zawsze muszę mieć pod górę, ale się do tego już jakiś czas temu przyzwyczaiłem. Poszedłem dalej przez polanę, lekko schylając łeb. Nagle usłyszałem cichy szelest w niewielkiej odległości ode mnie. Szybko się wyprostowałem i podniosłem głowę wysoko, aby dostrzec kto się skrada. Jednak zanim się obejrzałem, to już leżałem na ziemi. Szybko na to zareagowałem i szybko owinąłem ogonem pętle wokół szyi napastnika. Zdoiłem z siebie wilka i wstałem otrzepując się z kurzu. Popatrzyłem się od razu w stronę wilka…, a raczej wilczycy. Rozluźniłem swój ogon i pozwoliłem się waderze wyplątać z mojego uścisku.
- Jak chciałaś być nade mną, to wystarczyło poprosić… a nie od razu rzucać mnie na ziemię. – Przyznałem złośliwie uśmiechając się pod nosem.

Hmmm…. Michelle ? xp

Od Lavender CD opowiadania Shadow'a

-Co, chcesz mi powiedzieć, że mnie nienawidzisz?- zapytał
-Nie, ależ skądże!
-Naprawdę?
-Tak, powiedzenie czegoś takiego w oczy wadery....to najwspanialsza rzecz.
-Myślałem, że...
-Że co? Znamy się już jakiś czas, zdążyłam cię poznać. Ja...jednak chcę zostać tylko twoją przyjaciółką.
Basior posmutniał.
-Żartowałam! Ja..też cię kocham.

Shadow

Od Shadowa - CD opowiadania Lavender

       - No tak... - mruknąłem.
       - Przecież wiem, że coś się stało. Znam cię - spojrzałem w jej piękne oczy.
       - Jeśli ci powiem, przestaniemy się przyjaźnić - powiedziałem.
       - Nigdy nie przestaniemy się przyjaźnić - wadera się do mnie uśmiechnęła.
       - No bo... Ja cię kocham - zauważyłem jej zdziwienie. Chciała coś powiedzieć, ale ja uciekłem.
                * 20 minut później *
Siedziałem nad rzeką, myśląc o Lav. Po co jej powiedziałem, że ją kocham? To tylko zepsuło naszą przyjaźń. Nagle usłyszałem:
        - Shadow...
To była Lavender.


Lavender?

Wojownik Viseryon!


http://img07.deviantart.net/cb4c/i/2015/106/4/3/these_chains_by_autlaw-d7v4585.png


Imię: Viseryon
Ksywka: Viseryon nie przepada za zdrobnieniami, czy ksywkami. Jednak, jak ktoś aż tak bardzo nie
chce zwracać się do niego pełnym imieniem, to może mówić Viser jako zdrobnienie imienia Viseryon. Wśród jego wrogów, słyszano trochę inne imię, a raczej pseudonim, bo jego prawdziwego imienia nikt z nich nie znał. Mówiona na niego „Snake of Death”, ale może kiedy indziej opowie skąd się wziął ten pseudonim.
Klan: Ognia
Wiek: 4 lata
Płeć: Basior
Stanowisko: Wojownik
Głos: Daughtry - September
Rodzina: Wypisanie członków rodziny Viseryon’a jest troszeczkę trudne, ponieważ urodził się w dość dziwnej rodzinie, była trochę wbrew naturze. Jego ojciec miał na imię Thrones, ta cała dziwność jego rodziny, była wyłącznie przez jego ojca, który był jednocześnie jego dziadkiem. Prawdziwa matka Viseryon’a miała na imię Bail i tak w zasadzie to była też jego siostrą. Nie miał ani jednego brata, ale za to miał wiele sióstr, które były jednocześnie jego ciotkami, lecz nie na długo. Szybko opuścił tą dziwną rodzinę i „znalazł” sobie nową, lepszą. A dokładniej jego zastępczą rodziną była Lilith (jest pokazana na jednym z innych zdjęć Viseryon’a). Była dla niego jak siostra. Bardziej normalna, niż tamte wcześniejsze, mimo tego iż była tylko małym mopsem. Także przez niedługi czas czuł więź z matką Lilith, czyli Hope. Ona była dla niego matką, która ni gdyby nie porzuciła go w lesie, no właśnie…była.
Partner: Viseryon nie interesuje się miłością. Uważa ją za niepotrzebną w jego życiu. Jest zabójcą, więc gdyby miał partnerką, to by mu tylko przeszkadzało. Gdyby jego wrogowie dowiedzieliby się, że jest na tym świecie jakieś stworzenie, które Viser kocha, to by je od razu zabili. Dlatego też nie warto ryzykować… Jednak Viseryon gustuje w krótkich i przelotnych romansach, bez żadnych zobowiązań.
Młode: Jak wyżej….
Charakter: Viseryon jest trochę specyficznym wilkiem. Ciężko jest mu ukryć się w tłumie. Może i z powodu swojego wyglądu, a może z powodu postawy wobec innych. Często ignoruje prośby innych i nie zwraca uwagi na ich cierpienie. Jest socjopatycznym egoistą, który zrobi coś dla innych dopiero, gdy podadzą mu godną cenę. Nigdy nie zrobi coś z własnej przyjemności. Bierze się do roboty dopiero, gdy dostrzeże w tym korzyści dla samego siebie. Jednak czasami jego pomoc nie wychodzi na dobre. Viser nie kontroluje niektórych emocji, takich jak nienawiść. Można powiedzieć, że wręcz płonie z nienawiści i tylko ona go zapala do walki. Tak w zasadzie to jest chyba jedyne uczucie, które nie tłumi w sobie. Nie widać po nim strachu, bólu, rozpaczy, radości, zauroczenia i wielu innych emocji. Nienawiść to jedyne, czego nie ukrywa. Nie da się z niego wyciągnąć żadnych informacji, ani sekretów. Gdy uzna, że inni nie muszą czegoś wiedzieć, to po prostu milczy, a jeśli będą wciąż drążyć do tego, to się ich po prostu pozbędzie. Nie lubi owijać wszystkiego w bawełnę. Jest milczący, ale to nie znaczy, że nigdy się nie będzie sprzeciw stawiał. Jednak mimo iż często się buntuje i żyje łamiąc zasady, to w pewnym sensie jest konformistą (Jakby ktoś nie wiedział co to znaczy, to wytłumaczę, że konformista to ktoś kto żyje ustalonym wcześniej życiem). Jego życie to wieczny teatr. Często wyprzedza innych w postępowaniu, bo ma dziwną zdolność przewidywania, kto co kiedy zrobi. Nauczył się tego podczas polowania na zdrajców, złodziei, morderców… musiał wtedy często wczuć się w ich osobowość, aby szybko dowiedzieć się co zrobią, albo gdzie się ukryją. Między innymi stał się taki oschły i samolubny, przez swoje przeżycia z dzieciństwa. Nic dziwnego, w końcu jako mały szczeniak przeszedł przez piekło. Na jego oczach odebrano mu wszystko. Mówi innym, że już tego nie pamięta, że czas zabliźnia rany i wyrzuca je z pamięci, ale w tym przypadku nie jest to takie łatwe. Viser nie umie tak po prostu porzucić przeszłości i iść dalej, mimo tego i tak zawsze mówi, że już nie odwraca się w przeszłość, że to było dawno i zapomniał. Ma co do tego wiele wymówek… nie warto ich wszystkich wymieniać. Jednak warto wspomnieć, że przed samym snem Viseryon wypowiada imiona wszystkich swoich żywych wrogów, lub stworzeń, które go skrzywdziły. Wszystko to bardzo głęboko weszło mu w pamięć, tak, że nigdy już tego nie zapomni. Chyba na razie są wymieniona same wady, więc teraz czas na zalety, których nie jest jakoś szczególnie dużo. Jedną z tych nielicznych zalet jest chyba to, że jest bardzo pewny siebie. Zawsze wie, że dostanie to, czego chce. Nigdy nie zdarzyło mu się odmówić wyzwania do walki i także jeszcze nie udało mu się przegrać. Można powiedzieć, że powala przeciwników swoją psychiką. Ale nie powala tylko wrogów, czasami gdy go coś napadnie, do lubi sobie poflirtować z jakąś damą. Nie angażuje się bardzo w związki i raczej zadaje się z waderami tylko dla własnej przyjemności. Woli związki „tylko na jedną noc”. Dłuższe romanse go nudzą i irytują. Jest bardzo zmienny jeśli chodzi o „wpadanie nocą do łóżka” jakiejś wadery. Potrafi być czasami brutalny i zimny, a czasami jest gorący i namiętny. Nie jest ani romantykiem, ani dżentelmenem. Z wszystkiego chce czerpać własne korzyści. Nie pozwala waderom na zbyt wiele, bo jest już w tym doświadczony i umie wszystko kontrolować. Często jest dobrym doradcom, mimo tego iż nie jest zbyt rozmowny. Jest całkiem nie złym przyjacielem. Można mu powiedzieć praktycznie wszystko, ale trzeba się liczyć z tym, że Viseryon’a można przekupić. Można go nawet za dobrą cenę namówić, żeby był lekarzem, ale jednak nadawałby się tylko do odcinania członków i głowy. W tym jest najlepszy i na razie to się nie zmieni. Ma też taką jedną, niezwykle rzadką i przydatną dla przywódców cechę. Mianowicie bardzo dokładnie wypełnia rozkazy od wilków na wyższych stanowiskach, ale jest mały haczyk… Viser może mieć tylko jednego pana, którego będzie się słuchał, niczym niewolnik. On to nazywa wiernością, którą dotrzymuje tylko swojemu władcy. Inaczej jest w wierności jednemu partnerowi, której nie umie zatrzymać. Zawsze gdy tylko planuje się ustatkować, dostrzega inną waderę, która potrzebuje opiekuna i biegnie za nią, zostawiając wcześniejszą waderę. To raczej nie zalicza się to zalet, ale warto było wspomnieć. Jego zaufanie jest ciężko zdobyć, jest bardzo ostrożny na początku znajomości. Małe potknięcie lub niepotrzebny komentarz może skończyć się dla kogoś bardzo źle. Można zdobyć, to wyżej wymienione ciężkie zaufanie, dwoma sposobami. Pierwszy nie jest taki łatwy, bo Viseryon nie pakuje się często w tarapaty, ale jest zawsze wdzięczny za ratunek, jeśli się zdarzy taka sytuacja. Drugi sposób jest przeznaczony raczej tylko dla wader, bo Viser nie gustuje w basiorach. W końcu nie jest ani „homo”, ani „bi”. No więc ta metoda nie przyda się samcom, prędzej doprowadzi do ich zagłady. Między innymi dlatego, że Viser jest rasistą i woli żeby wszyscy, którzy nie są tacy jak on, wyzdychali. No więc wrócę do zyskania jego zaufania sposobem numer dwa, który jest „wyłącznie dla wader”… Z tym chyba nie będzie problemów, jeżeli mądre i atrakcyjna damy umieją się podlizywać innym. Ale to też zależy w jakim jest nastroju Viser, a zazwyczaj jest w złym i ostrym nastroju. Chyba jego oczy okazują najwięcej uczuć. Często są przepełnione smutkiem i tęsknotą, za wcześniejszym życiem.
Historia: Opowie…. Troszkę cierpliwości….
Kontakt: Good day
Inne zdjęcia: Klik | Klik | Klik  - (tutaj jest z Lilith) | Klik

wtorek, 12 maja 2015

Od Lavender

Wataha była już otwarta. Wciąż dochodziły nowe wilki. Ja i Shadow spacerowaliśmy nad wodą. Od niedawna zauważyłam, że jest jakiś inny. Czasami bujał w obłokach i nie słuchał tego co mówię, czasem upadał i się potykał od patrzenia w chmury, ale myślałam, że to nic szczególnego.
-Co ci jest?- zapytałam w końcu
-Mi? Eeeee.....nic.
-Na pewno?
-Na 100%. Lav, a my będziemy przyjaciółmi czy.....
-Ja zawsze stawiam na przyjaźń.
-No tak....- powiedział cicho

Shadow?

Alpha Shadow!

Zdjęcie :
Imię : Shadow
Ksywka : Shad, Shady
Klan : Klan Ognia
Wiek : 3 lata
Płeć : basior
Stanowisko : Przywódca Klanu Ognia,  Zastępca głównego szpiega
Głos : GrubSon
Rodzina : Zginęła
Partner : Kocha Lavender
Młode : Brak
Charakter : odważny, silny, ostry, potrafi być miły  i pomocny
Historia : Żył razem z tatą w Dolinie Życia. Któregoś dnia jego tata został zabity przez złą watahę, a Shadow został sam. Wędrował po świecie i znalazł Kwiat Przemiany, dzięki któremu zmienił wygląd. Po kolejnym roku tułaczki, odnalazł watahę i w niej został.
Kontakt : JinnyM
Inne zdjęcia: Przed przemianą - Klik


Profil Luny!







Imię : Luna
Ksywka :
Lu
Klan :
Powietrza
Wiek :
2,5 roku
Płeć :
wadera
Stanowisko :
Szpieg

Głos : https://www.youtube.com/watch?v=e-ORhEE9VVg
Rodzina : -
Partner :
-
Młode :
-
Charakter :
Miła, cicha, spokojna, tajemnicza
Historia :
Urodziła się w lesie. Jej rodzice byli zwykłymi wilkami, jej rodzeństwo też, ale ona nie. Miała skrzydła i moc. odrzucono ją. Była sama, całkiem sama. Znalazła WBE i tam dołączyła.
Kontakt :
romiona


Powitajmy Hunter'a!


http://fc08.deviantart.net/fs71/i/2013/111/7/3/ryder_by_hioshiru-d62h5fs.png


Imię: Hunter
Ksywka: Hun
Klan: Wody
Wiek: 3 lata
Płeć: Samiec
Stanowisko: wojownik
Głos: Ed Sheeran
Rodzina: Wszyscy poza watahą, nie chce wspominać....
Partner: -
Młode: -
Charakter: Hunter jest bardzo wesołym basiorem. Uważa, że śmiech to zdrowie. Szybko zdobywa nowe przyjaźnie. Towarzyski i pomocny. Uwielbia pomagać innym. Bywa jednak uparty i potrafi się naprawdę zdenerwować. Wielki marzyciel, uwielbia śpiewać. Lubi oglądać zachody słońca. Romantyczny, ale czy można go nazwać flirciarzem...? Raczej nie... Jednak trzeba przyznać, że nigdy by nie zdradził swojej partnerki, bo jest bardzo wiernym i oddanym wilkiem. Podczas bitew można zauważyć jego waleczność i odwagę. Nie boi się stawać w czyjejś obronie. Cechuje go też charyzma.
Historia: Hunter urodził się jako człowiek na wsi. Los tak chciał, żeby nie miał rodzeństwa. Jego rodzice pracowali w pewnym mieście kilka kilometrów stamtąd, jednak nie chcieli zostawiać syna samego. Więc jego matka porzuciła pracę i postanowiła opiekować się nim. Chłopak na wsi najczęściej bawił się z królikami. Gdy miał już więcej niż 11 lat uciekał od czasu do czasu z domu. Wtedy zaprzyjaźniał się z wilkami. Niestety, gdy ukończył 16 musiał przeprowadzić się z jego rodzicami do miasta, gdzie pracowali. Akurat zaczął się nowy rok szkolny, musiał chodzić do liceum. Tam poznał swoich nowych przyjaciół - Sucrette i Kastiela. Miał również bliskiego kolegę - Elevena. Z Su jednak był najbliżej... Codziennie spędzali ze sobą wiele czasu. Pewnego dnia, szkoła zorganizowała bieg na orientację, w lesie, w którym Hun spotykał się z różnymi wilkami. Postanowił być w parze z Su. Niestety, zgubili się w lesie. Sucrette bardzo się bała. Na pocieszenie, postanowił jej pokazać sarnę. Su bardzo jej się spodobała. Potem jednak poczuli zmęczenie. Usiedli obok wielkiego drzewa. Wtedy Hunter postanowił jej powiedzieć, że czuje do niej coś więcej niż tylko przyjaźń. Skończyło się na ich pocałunku... Po chwili przybiegły do nich wilki. Zabrały ich do grupy Huntera i Su. Od tamtej pory oboje byli szczęśliwi. Niestety, Eleven postanowił zepsuć ich plany. Robił wszystko, żeby przypodobać się Sucrette. Ona była tak naiwna, że w końcu dała się złapać w jego sieć. Hunter się załamał. Postanowił uciec z domu i... Zostać wilkiem. Wiedział, że nie będzie mógł się zmieniać w człowieka, ale chciał spróbować. Poszedł do lasu. Spotkał się z wilkami. One go zrozumiały i przemieniły go. Poradziły mu jednak, żeby znalazł jakąś watahę. Hun tak zrobił. Znalazł WBE.
Kontakt: Belliss

poniedziałek, 11 maja 2015

Alpha Michelle!

 http://fc00.deviantart.net/fs71/f/2011/142/0/9/leave_me_alone_by_arcue-d3gykh3.png

Imię : Michelle [czyt. Miczel]
Ksywka : Michy [czyt. Miczi] lub Dream
Klan : Klan Wody
Wiek :
Coś około lat czterech.
Płeć : Wadera
Stanowisko : Przywódczyni klanu Wody, Medium
Głos : Walk Off The Earth
Rodzina : Dawno zginęli, więc nie warto o nich wspominać.
Partner : -
Młode : -
Charakter : Michelle to bardzo spokojna suczka, chociaż nigdy za siebie nie ręczy. Jest to chłodnawa suczka i często używa mocnych słów. Przez owy "chłód" nie przepada za wiosną i latem. Woli zimniejsze pory roku, ponieważ jak ona mówi "Nic wtedy nie lata i nie bzyczy". Michy ma wbudowany instynkt przetrwania, nic innego się nie liczy jak tylko przeżyć. Mimo wszystko wie, że w sforze raczej nic jej nie grozi. Nie lubi rozmawiać i nie często uśmiecha się lub śmieje. Jej "obudowa" jest twarda i nic jej nie złamie. Może po jej dogłębnym poznaniu, będziesz wiedział, że tak naprawdę jest miła i lekko nieśmiała. Mimo iż nie lubi dużo mówić, zawsze chętnie wtrąci się do rozmowy i wyrazi swoje zdanie. Nigdy nie wzruszona na uwagi, które spływają po niej jak po kaczce. Przez to, że niewiele rozmawia, w jej małym łebku kłębi się wiele myśli i marzeń, przez co można ją nazwać małą marzycielką. Sama nie lubi jednak tego tytułu. Zawsze mówi prawdę i nie zwraca uwagi na uczucia innych. Są jednak wyjątki, co nie robi z niej egoistki. Michelle to świetna aktorka, bynajmniej tak sama uważa. Umie zagrać wszystko, od bólu brzucha po lot na księżyc. Mimo tego, rzadko używa gry aktorskiej, ponieważ ta sztuczność wywołuje u niej ciarki. Z tego można wywnioskować, że nielubi, a może wręcz nienawidzi sztuczności. Ma w sobie ducha rywalizacji i nigdy nie odrzuci żadnego zakładu lub wyzwania, no może tylko na słowa... Gra tak, jak przeciwnik, czyli gdy sytuacja tego wymaga, nie oprze się kontowaniu. Nienawidzi psów, które chodzą na skróty i sama pokazuje im, że droga dłuższa, może okazać się lepsza.
Historia : Spróbuje napisać historię Michelle w każdym szczególe, a więc zacznijmy. Urodziła się w niewielkiej watasze, daleko na południu, gdzieś na Antarktyce. Była przyzwyczajona do tamtego zimnego klimatu. Mała też kochającą się rodzinę Gamm. Tak, jej ojciec był Gammą. Wracając do wątku, w każdy jeden dzień tygodnia ta kochająca się rodzina, zbierała się przy stole, by omówić wszystko. Pewnego pewnego dnia, był to dokładnie 17 grudnia, godzina 17:32, trwały wczesne przygotowania do świąt Bożego Narodzenia, które w tamtych stronach, było bardzo hucznie obchodzone. Wtedy to mała Michy wraz z bratem Thomem, udała się na niewielkie polowanie, na króliki, od których się tam roiło. Thom był bardzo hop do przodu, więc nie czekał na siostrę i zagłębił się daleko w goszczę trwa. Dream nie chciała zostać z tyłu, więc od razu pobiegła za nim. Mimo iż dzieliło ich tylko dwie minuty różnicy, za krzakami zobaczyła swojego brata, tylko już nie żywego. Szybko pobiegła do swoich rodziców, którzy też nie byli zbytnio żywi. Wszystkie wilki, padły jak muchy. Szczerze mówiąc, jakoś nie wzięła sobie tego do serca i odeszła ze stoickim spokojem. W końcu przybyło jej parę lat i spotkała Lavender.
Kontakt : Kordła ♥ | mcbibek100@gmail.com
Inne zdjęcia :  Klik | Klik | Kilk | Klik | Klik - Jako człowiek

Alpha Lavender!








 





Imię : Lavender
Ksywka :
Lav
Klan :
Klan Natury
Wiek :
3 lata
Płeć :
Wadera
Stanowisko :
Przywódczyni klanu Natury, Główny lekarz

Głos : Katy Perry
Rodzina : -
Partner :
szuka
Młode :-

Charakter :
Spokojna, wyrozumiała, cicha
Historia :
Urodziła się w miejscu zwanym ,,Złota Kaczka''. Była tam czymś zupełnie innym. Wilk? Z mocą? Ale jak? Była pośmiewiskiem, nikt jej nie lubił. Uciekła i postanowiła założyć watahę, dla takich jak ona.
Kontakt :
Queenpola2003


Szablon wykonany przez Jill